Follow by Email

sobota, 23 sierpnia 2014

Copyright trolling co robić z wezwaniem ?



Copyright trolling ostatnio spędza sen z powiek tysiącom wezwanych do zapłaty, dotarł już do Polski. Pojawiły się nawet sytuacje, gdzie wezwanie otrzymuje staruszka (80 letnia) na którą zarejestrowany był internet a ona sama nie tylko nie potrafi obsługiwać komputera, ale wręcz traktuje go jako zło wcielone i trzyma się od niego z daleka.
Z punktu widzenia prawnego wezwania kierowane przez kancelarie prawne o dziwo adwokackie (!) moim zdaniem nie tyko są nieprofesjonalne, ale i godzą w zasady wykonywania zawodu adwokata jako nieetyczne, pozbawione jakiekolwiek podstawy prawnej i faktycznej, mogące wywołać u odbiorcy nie tyko obawę wszczęcia postępowania karnego, ale także mające cechy próby wyłudzenia nienależnych roszczeń.
Analiza wezwań wskazuje, iż po pierwsze wzywający prawnicy nie przedstawiają żadnego pełnomocnictwa pochodzącego od rzekomego mocodawcy oraz nie przedstawiają żadnego dokumentu świadczącego o tym, iż mocodawca legitymuje się prawem w zakresie dochodzenia jakichkolwiek roszczeń z tytułu praw autorskich do utworu. Tak sformułowane wezwanie nie stanowi żadnej podstawy do kontynuowania korespondencji, gdyż nie mamy żadnej pewności co do tego, iż osoba pełnomocnika rzeczywiście jest oraz, iż mocodawca rzeczywiście posiada prawa z tytułu praw autorskich do utworu. Wypadałoby więc wezwać autora wezwania do uzupełnienia pisma o wymagane dokumenty, aby móc w ogóle podjąć merytoryczną polemikę z autorem.
Kolejna sprawa to kwestia sugerowania wszczęcia postępowania karnego wobec adresata wezwania a wręcz sugestia, że jest on już podejrzanym. W odczuciu adresatów może to wzbudzić obawę, iż organa ścigania prowadzą/będą prowadzić sprawę karną. Oczywiście jest to działanie nie tylko bezprawne i nieetyczne, mające na celu wymuszenie decyzji na adresacie o zapłacie żądań, ale i całkowicie nierzeczowe (a prawnicy profesjonalni muszą być rzeczowi). Żaden z adresatów wezwań nie jest ani osobą podejrzaną (wzywający liczy na to, iż nią nigdy nie będzie, gdyż zapłaci wykup od wszczęcia postępowania karnego)  także nie jest nawet osobą podejrzewaną. Jest za to łatwym celem, który przy tak sformułowanej treści pisma ma zapłacić. Działanie na wskroś nieetyczne i nie mające nic wspólnego z działaniem antypirackim (a pod takim sztandarem wzywający występuje).
Należy więc zaznaczyć, iż aby wobec kogokolwiek wszcząć postępowanie karne oskarżyciel (Policja, Prokurator) musi zgromadzić dowody co w przypadku naruszenia praw autorskich nie jest takie proste. Z pewnością strona umowy o świadczenie usług internetowych (osoba na którą jest internet zarejestrowany) a priori nią nie jest. A to do takich osób kierowane są wezwania. Zwykle jest to rodzic, babcia, dziadek, którzy raczej nie korzystają tak intensywnie z internetu jak młodsi członkowie rodziny. Należy pamiętać, iż osoba najbliższa ma prawo odmówić składania zeznań w postępowaniu bez podania przyczyny (tu w obawie o ewentualne narażenie na odpowiedzialność karną osoby najbliższej). Tak więc praktyczne udowodnienie winy naruszenia praw autorskich jest ogromnie trudne.
W postępowaniu cywilny także powód (wnoszący pozew) ma obowiązek dowieść naruszenia prawa a pozwany nie ma obowiązku mu w tym pomóc, osoba najbliższa także a prawo odmowy występowania w charakterze świadka.
Wszystko to sprawia, iż wezwania do zapłaty stanowią próbę kolejnego działania nakierowanego wyłącznie na zysk nie mającego wiele wspólnego z ideą walki z piractwem internetowym a wygranych spraw przez autorów wezwań jak do tej pory brak…
Dziwi bierność instytucji państwa i samorządu prawników  (UOKIK, NRA, GIODO), które w takich sprawach winny u zarodka interweniować, gdyż bez wątpienia adresaci wezwań jako strona słabsza nie są w stanie skutecznie bronić swoich praw. Zwykle działania instytucji państwowych są opieszałe i spóźnione, w przeciwieństwie do działań wzywających, wezwania spływają lawinowo a organy ścigania zalewane są doniesieniami, które nie tylko obciążą podatnika, ale i w znacząco utrudnią a może i sparaliżują ich  działanie, niewątpliwie dla uszczerbku dla wykrycia i osądzenia poważnych przestępstw, gdyż szanse na wszczęcie jakichkolwiek postępowań karnych o naruszenia praw autorskich są marne. 
Wypada dodać, iż zjawisko copyright trolling zostało już wcześniej rozpoznane w USA jak i innych krajach oraz ocenione jako nieetyczne i godzące w interesy konsumenta, prawnicy żądający zapłaty sami ponieśli dotkliwe konsekwencje zarówno finansowe jak i dyscyplinarne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz