Follow by Email

poniedziałek, 15 lipca 2013

Wakacyjna pora nad morzem, piękna pogoda, wymarzony czas na urlop. Turyści przyjeżdżają zewsząd, nawet ze Szwecji ! To cieszy. Jednak nad polskie morze należy wybrać się całkowicie zdrowym oraz unikać wypadków. 
Dzisiejsza akcja ratunkowa, która przypadła mi w udziale nie napawa optymizmem a i zapewne odstraszy co niektórych turystów.
Rzecz miała miejsce przy urokliwej plaży pomiędzy Jastrzębią Górą a m. Ostrowa. Wysiadający z samochodu człowiek nagle traci przytomność i pada na drogę uderzając głową o gorący asfalt, kilka metrów od nadjeżdżających pojazdów, szczęście nikt go nie najechał. Wysiadam z auta, podbiega,nie ma kontaktu z pokrzywdzonym, oddycha b. płytko, natychmiast wzywam karetkę i tu UWAGA ! Broń Boże pod 112 ten numer na pomorzu nie działa !!!, czas oczekiwania jest bezpłatny i trwa kilka min. czas ucieka... 999 jest, czekamy ... karetka ma przybyć z Pucka (ok. 20 km)  Szczęście po 2-3 min. złapał kontakt ze światem, ma pokrwawioną głowę od upadku, mówi po szwedzku. Szwed na wakacjach w Polsce miło, żeby tylko karetka szybko przyjechała, czekamy...mija 10 min. człowiek nadal leży na drodze, osłonięty parasolem przeciw słonecznym, zaczyna mówić, pyta co się stało i gdzie jest. Udało się ustalić, że podróżuje sam w kierunku Estonii, w samochodzie rower, aparat. Mówi, że ma 76 albo 67 lat...niczego nie pamięta sprzed wypadku. Mija ok 25 min. słuchać syreny. Przkazujemy rannego w fachowe ręce, ratownicy mówią po angielsku, będzie dobrze. Policja jest po 40 min. nieważne...Zawiadamiam jeszcze ambasadę Królestwa Szwecji, żeby być pewnym, iż nasz turysta będzie miał opiekę w gąszczu szpitalny papierków i procedur.
Historia kończy się szczęśliwie, pozostają pytania o organizację pomocy medycznej w turystycznych miejscowościach, gdzie sezonowo przebywa po kilkadziesiąt tysięcy turystów. Jak się dowiedziałem ani we Władysławowie, ani w Jastrzębiej Górze nie ma co liczyć na szybką pomoc w nagłych wypadkach , trzeba czekać na pomoc z Pucka, gdzie w sezonie czas na dojazd to k. 20-30 min. Jurgen (chyba tak ma na imię turysta) miał szczęście, że samodzielnie zaczął oddychać  inaczej nie wiem czy dałby,m radę mu pomóc przez 30 min.  Może ta historia da do myślenia lolanym władzą czerpiącym korzyści z turystyki, może pomyślą nad tymczasowym punktem pomocy medycznej we Władysławowie dla dobra tych, którzy  przynoszą im dochody.
Miłego urlopu ! A Jurgenowi (?) zdrowia i  przepięknych zdjęć z Polski i Estonii.